
Fot. Marek Zwoliński
Do uszkodzenia dysku może dojść zarówno podczas jego pracy, jak również w spoczynku. Wstrząsy i drgania prowadzą do uszkodzenia mechaniki oraz powierzchni magnetycznej nośnika. Do większości uszkodzeń dochodzi podczas transportu. Co dzieje się, gdy niepracujący dysk dozna wstrząsu? „Zaparkowane” w strefie lądowania (wydzielone obszary powierzchni talerzy - landing zone) głowice, przyciśnięte przez układ sprężysty ramienia głowicy odrywają się od powierzchni, wyginają ramię i uderzają w powierzchnię kilkakrotnie swoją krawędzią. Dochodzi do odłupania warstwy ochronnej lakieru. Drobiny te przemieszczają się wraz z powietrzem po całej powierzchni napędu. Podczas pracy dysku wędrujące kawałki materiału dostają się pomiędzy głowicę a powierzchnię wirującego talerza. Znowu dochodzi do drgań głowicy i jej ramienia, uderzeń w powierzchnię (teraz już pracującego dysku), uszkodzeń powierzchni i oderwania kolejnych cząstek. O ile uszkodzenia są, przynajmniej na początku niewielkie i dają się skorygować, to wędrujące coraz to nowe drobinki doprowadzają do kolejnych drgań głowicy i cały proces powtarza się. Niszczenie nośnika postępuje lawinowo. Drgająca głowica uszkadza dysk, a dodatkowo zapisuje dane nie w tych miejscach co potrzeba, w związku z czym może dojść do utraty danych. Ich odzyskanie w takim przypadku jest bardzo trudne, często niemożliwe. Należy wobec tego zadbać o to, aby ustawić komputer w odpowiednim miejscu i nie narażać maszyny na przypadkowe uderzenia. Należy także zachować odpowiednią ostrożność podczas transportu i montażu komputera. O „wypadek” wtedy nietrudno.
Jeśli już nam się podczas montażu ręka „omsknęła”, a dysk stuknął o obudowę lub co gorsza upadł na podłogę, nie łudźmy się, że nie doszło do jego uszkodzenia, bo komputer po uruchomieniu działa bez zastrzeżeń. Obserwujmy nasz dysk.. Analizę rozmaitych parametrów operacyjnych prowadzi S.M.A.R.T. - Self Monitoring And Reporting Technology (technologia samoczynnego monitorowania i powiadamiania). Jest to metoda wykonywania przez napęd dyskowy analiz statystycznych własnego funkcjonowania. Pozwala ona przewidzieć i powiadomić użytkownika o zbliżającej się awarii. Skuteczność takiego przewidywania określa się na 30, 40 procent, ponieważ nie dotyczy całej powierzchni dysku i analizy takie mogą być zafałszowane. Istnieją oczywiście programy do testowania powierzchni dysku i wykrywania błędów, np. program HDD Health (freeware). Wykorzystując technologię S.M.A.R.T. Cyklicznie zapisuje w swojej bazie wyniki pomiarów dostępnych parametrów dysku i porównuje je z poprzednimi. Jeśli są coraz gorsze, program podaje nam przypuszczalną datę awarii, może też wskazać, jakiego rodzaju problem występuje.
Istnieje kilka zasad, których przestrzeganie pozwoli nam przedłużyć pracę naszego „twardziela”, a nas może uchronić przed utratą danych. Możemy zaoszczędzić więc sporo czasu, nerwów i pieniędzy, jeśli będziemy...
Nieprzestrzeganie powyższych procedur prowadzi do uszkodzenia delikatnego „twardziela”. Jeśli zauważymy więc, że dysk pracuje coraz wolniej, aplikacje uruchamiają się w ślimaczym tempie, ze środka komputera dochodzą nietypowe odgłosy, dysk stuka i rzęzi, program ScanDisk uruchamia się zaraz po włączeniu komputera – jego koniec jest bliski. Należy więc się do tego odpowiednio przygotować i ratować, co się da. Ale o tym w następnym odcinku...
Oprac. Urszula Marcinkowska